Polisa narciarska na wyjazd z dziećmi? Wszystko, co musisz wiedzieć o ubezpieczeniu w podróży

with 2 komentarze

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy polisa turystyczna to zbędny wydatek?
  • Warto, czy nie warto kupować dodatkowe ubezpieczenie dla narciarzy?
  • Czy w podróży po Europie wystarczy Ci karta EKUZ?
  • Jak nie dać się nabrać na „darmowe polisy”?
  • Na co zwrócić uwagę przy wyborze polisy narciarskiej?

Przedstawiam Ci najważniejsze informacje jakie powinnaś wziąć pod uwagę wyjeżdżając z rodziną na narty poza Polskę.

Ten artykuł piszę na podstawie własnych doświadczeń. Podróżuję po świecie od ponad 20 lat (jako dorosła osoba 😉 Kiedyś jako pilot i opiekun grup turystycznych. Dziś głównie ze swoją rodziną, a jestem mamą 3 dzieci.

Widziałam już sporo różnych wypadków i przypadków, kiedy konieczna była pomoc lekarska. Jako pilot często towarzyszyłam turystom w szpitalu, w przychodniach, pomagałam zamówić wizytę lekarską do hotelu. Mam też trochę osobistych doświadczeń z służbą zdrowia poza krajem, ale o tym będzie później.

Gdy podróżujesz z dziećmi, prawdopodobieństwo, że wystąpi konieczność skorzystania z pomocy medycznej wzrasta. Jeśli jesteś mamą dobrze wiesz, że liczba porad lekarskich, jakie odbyłaś od czasu, kiedy posiadasz dziecko, zwiększyła się znacząco. Że czasem z pozoru błahe sprawy wymagają konsultacji lekarza.

Latem pisałam już artykuł o polisach turystycznych i czym one różnią się od kart EKUZ. Sporo osób odezwało się do mnie na Instagramie z pytaniami – po co w ogóle kupować polisę? Stwierdziłam na tej podstawie, że wciąż niewystarczająca jest nasza wiedza o kosztach zagranicznej opieki medycznej. To, że byliśmy już ileś razy i nigdy jej nie potrzebowaliśmy nie oznacza, że na następnym wyjeździe nie będzie konieczna…

Polisa turystyczna czy karta EKUZ
Dokumenty na wyjazd warto trzymać w jednej teczce

Podróże po krajach Unii Europejskiej i karta EKUZ

Zacznę od karty EKUZ i podróży po krajach należących do UE i EFTA (czyli karta obejmuje też Szwajcarię, która nie należy do UE).

Często słyszę opinie, że karta EKUZ z powodzeniem zastępuje polisę turystyczną i jeśli tylko poruszamy się po krajach UE, na dodatkową polisę nie warto wydawać pieniędzy. To błędne przekonanie!

To, że wielu osobom sprawdziło się takie rozwiązanie i na jej podstawie uzyskali bezpłatną pomoc medyczną nie oznacza, że dzieje się tak w przypadku każdego zdarzenia.

 Trzeba koniecznie pamiętać o tym, że:

  • Karta EKUZ uprawnia do korzystania ze świadczeń medycznych tylko w placówkach publicznej służby zdrowia. Oznacza to, że w prywatnej klinice, przychodni czy prywatnym gabinecie lekarskim będziesz musiała zapłacić za wizytę / badania.
  • W publicznej placówce nie będziesz płacić tylko za świadczenia, które w danym kraju są oferowane bezpłatnie. Każde państwo ma własny tzw. koszyk świadczeń refundowanych i tych płatnych. W niektórych krajach trzeba płacić np. za wizytę lekarza pierwszego kontaktu, częściowo za pobyt w szpitalu, czy też za niektóre badania krwi. W Austrii np. odpłatny jest pobyt w szpitalu (12-20 EUR / dzień + ewentualna opłata za tzw. Sonderklasse, czyli podwyższony standard). W Chorwacji np. odpłatna jest wizyta u lekarza pierwszego kontaktu, a także 20% wartości opłaty wizyty u specjalisty.
  • Nie ma więc gwarancji automatycznego pokrycia wszystkich kosztów leczenia (czyli wszystkich niezbędnych badań, zabiegów, operacji).

Chcę przez to podkreślić, że karta EKUZ nie zastępuje ubezpieczenia turystycznego. To nie jest tak, że świadczenia w ramach EKUZ pokrywają się w 100% z tymi, które zabezpiecza polisa.

Zgadzam się na pewno z tym, że kartę EKUZ warto mieć, ale warto rozważyć zakup polisy turystycznej, która uchroni nas przed poniesieniem dodatkowych kosztów leczenia. A już na pewno powinna być obowiązkowa, gdy planujemy zimowe szaleństwa na stoku.

Gdzie i w jaki sposób można uzyskać kartę EKUZ?

Kartę EKUZ możesz uzyskać od ręki składając wniosek osobiście w siedzibie NFZ w Twoim województwie. Musisz się liczyć z oczekiwaniem – szczególnie w szczycie sezonu na pewno będzie kilka osób w kolejce.

Można też wydrukować wnioski dla członków Twojej rodziny ze strony NFZ, podpisać je i wysłać mailem do NFZ w Twoim województwie (adres e-mail konkretnej siedziby znajdziesz na podanej stronie). Karty otrzymasz pocztą na wskazany przez Ciebie adres. Musisz na taką operację zarezerwować około miesiąca czasu. Wyślij więc wniosek odpowiednio wcześniej przed wyjazdem.

Karty EKUZ wydawane są na okres 5 lat dla dzieci (do 18 roku życia) i 3 lat dla dorosłych (zatrudnionych). Ten czas został wydłużony (i dobrze!), bo jeszcze do niedawna karty były ważne tylko 12 miesięcy i co roku musiałam składać nowe wnioski. Są też przypadki osób, dla których karty ważne są tylko przez 1,5 roku (dla studentów) czy 6 miesięcy. O tym także możesz doczytać na stronie NFZ-u podlinkowanej powyżej.

Kiedy karta EKUZ nie wystarczy?

Jest wiele sytuacji, w których EKUZ Ci nie wystarczy i będzie trzeba zapłacić z własnej kieszeni za pomoc medyczną.

Ratownictwo górskie latem i zimą

Przede wszystkim, EKUZ nie pokrywa kosztów ratownictwa górskiego. Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie GOPR / TOPR działa bezpłatnie. Stąd często słyszymy o niefrasobliwych (delikatnie mówiąc) turystach wzywających na pomoc ratowników. Ciekawe, czy tak łatwo przyszłoby im wykręcić numer ratunkowy, gdyby za pomoc musieli zapłacić, i to nie mało? W Alpach koszt akcji ratunkowej zaczyna się od kilku tysięcy EUR… Zresztą wcale nie trzeba jechać w Alpy. Na Słowacji także trzeba liczyć się z wysokimi opłatami za pomoc ratowników górskich.

Szczególnie kosztowne są akcje poszukiwawcze z użyciem helikoptera.

helikopter w Alpach polisa narciarska
Tylko w Polsce TOPR przylatuje „za darmo”. Koszt akcji ratunkowej z użyciem helikoptera w Alpach to kilka tysięcy euro.

Złamać komuś nartę… i nogę…

Zimą szczególnie łatwo o wypadek na stoku. Ze szkodą na sobie samych, lub – co czasem bardzo groźne, a częste podczas narciarskich urlopów – ze szkodą na osobach trzecich. Można sobie wyobrazić sytuację, w której przez nieuwagę powodujemy narciarską kraksę, niszcząc np. nartę innej osobie. Gdy nie mamy ubezpieczenia, będziemy musieli zapłacić za zniszczone narty z własnej kieszeni.

Jeszcze gorzej sprawa wygląda, gdy w wyniku takiego wypadku z naszej winy poszkodowana będzie inna osoba. Nie dość, że będziemy płacić za własne leczenie, będziemy także zmuszeni pokryć koszty leczenia i często długotrwałej rehabilitacji poszkodowanego.

Transport chorego do kraju

Karta EKUZ nie pokrywa także żadnych kosztów transportu z powrotem do Polski. Znam przypadki, kiedy konieczne było wynajęcie karetki (kilka tysięcy euro), która w bezpieczny sposób przewiezie pacjenta do kraju, gdzie będzie kontynuował leczenie. Są też sytuacje, kiedy niezbędne staje się wykupienie dodatkowego biletu lotniczego, aby chory mógł podróżować samolotem w bezpiecznej i wygodnej dla niego pozycji.

Co pokryje polisa turystyczna i jaką wybrać?

Tych wszystkich kosztów, które wymieniłam powyżej, można uniknąć płacąc zupełnie niewielkie pieniądze za polisę turystyczną. W zimie – koniecznie z dodatkową opcją narciarską.

Co dodatkowo może pokryć polisa turystyczna:

  • koszty ratownictwa górskiego, ratownictwa na morzu / jeziorze
  • koszty transportu chorego do kraju
  • pomoc medyczną niezależnie od rodzaju placówki. Posiadając polisę, możesz korzystać nie tylko z państwowych placówek służby zdrowia, ale także z prywatnych praktyk i klinik. W kurortach turystycznych często działają tylko prywatne placówki.
  • ubezpieczenie OC – to jest szczególnie ważne przy wyjazdach np. na narty. Przy wypadku, czy kolizji na stoku, gdy uszkodzimy kogoś lub jego sprzęt, możemy być pociągnięci do odpowiedzialności finansowej.
  • NNW czyli następstwa nieszczęśliwych wypadków
  • utratę lub zniszczenie bagażu
  • koszty rezygnacji z wyjazdu
  • pomoc prawną, pomoc tłumacza i inne usługi w ramach tzw. Assistance
  • pomoc w przypadku utraty środków płatniczych i dokumentów

Polisa narciarska – obowiązkowo!

Od 2001 roku wyjeżdżamy na narty w Alpy. Nie było jeszcze wtedy kart EKUZ, wszak do Unii Europejskiej jeszcze nie należeliśmy.

Zawsze kupowałam dla nas polisę ubezpieczeniową rozszerzoną o pakiet dla narciarzy. Ten pakiet zazwyczaj jest określany jako „sporty podwyższonego ryzyka”. Towarzystwa ubezpieczeniowe zaliczają do takich sportów m.in. jazdę na nartach, snowboardzie, rowerze, rafting, nurkowanie, żeglarstwo morskie, jazdę konną, jazdę na quadach, kitesurfing i inne.

Oznacza to mniej więcej tyle, że Twoja polisa ubezpieczeniowa będzie działać także wtedy, gdy ulegniesz wypadkowi podczas amatorskiego uprawiania któregoś z tych sportów,

Korzystałam już tyle razy z polis turystycznych. Twierdzę, że wystarczy raz skorzystać z pomocy medycznej (np. niegroźny wypadek, nagłe zachorowanie dziecka), aby „zwrócił się” koszt opłacania polis. Cena, jaką trzeba zapłacić za jedną wizytę domową lekarza rodzinnego w np. Austrii to mniej więcej tyle, ile kosztuje polisa narciarska na cały tydzień dla 5-osobowej rodziny.

Podam Ci kilka przykładów, gdzie polisa okazała się przydatna podczas naszych urlopów.

Moje przykłady z życia wzięte – czyli jak działają polisy w praktyce

Gdy podróżowałam z grupami, nie było wyjazdu, w czasie którego nie odwiedzałabym z którymś z uczestników jakiegoś szpitala.

Na naszych rodzinnych wyjazdach mamy więcej szczęścia. Na kilkanaście pobytów, przytrafiły nam się tylko trzy niegroźne wypadki wymagające interwencji chirurgicznej, a raz infekcja u dziecka. Korzystaliśmy z wizyt domowych i wizyt w prywatnych przychodniach.

Nagłe zachorowanie dziecka

Podczas pobytu w Austrii córka dostała wysokiej gorączki, która nie ustępowała po zastosowaniu wszystkich ogólnie znanych metod. Skontaktowałam się z moim ubezpieczycielem. Po ok. 2 godzinach do naszego hotelu przyjechał lekarz rodzinny-pediatra. Wykonał badanie krwi i na jego podstawie zapisał dziecku antybiotyk. Po kilku dniach mieliśmy wizytę kontrolną w prywatnej przychodni. Nie płaciłam za wizyty lekarza. W aptece kupiłam zapisane lekarstwa. Po powrocie do Polski i przedstawieniu recept i paragonu z apteki, po kilku dniach otrzymałam zwrot kosztów antybiotyku i innych syropów.

Jeśli miałabym tylko kartę EKUZ to:

  • musiałabym na własną rękę szukać i umawiać lekarza w publicznej placówce (prywatna była bliżej naszej miejscowości)
  • za wizytę domową i za badanie krwi musiałabym zapłacić
  • musiałabym zapłacić za leki

Wypadek na stoku

Mąż uległ niegroźnemu wypadkowi na stoku. Skontaktowaliśmy się z ubezpieczycielem i w ciągu godziny (tyle mniej więcej zajęło nam dotarcie ze stoku do centrum miejscowości) mieliśmy umówioną wizytę w najbliższej nam, prywatnej klinice ortopedycznej. Rana wymagała szycia (kilka szwów), zostało podane znieczulenie i szczepienie przeciwko tężcowi. Koszt wizyty został wyceniony na 800 EUR. Nie płaciliśmy nic.

Posiadając tylko kartę EKUZ, musielibyśmy:

  • sami szukać publicznej placówki
  • oczekiwać na wizytę w długiej kolejce (podobnie jak w Polsce na SOR-ach)
  • prawdopodobnie ponieść koszty leczenia i dopiero w Polsce ubiegać się o ich zwrot

Wyjazd z biurem podróży a polisa turystyczna

Chciałabym jeszcze zwrócić Twoją uwagę na polisę turystyczną, która zawarta jest w cenie Twoich wczasów kupowanych w biurze podróży.

Wiele lat przepracowałam w biurze podróży. Klienci szukają, porównują oferty, a przede wszystkim ich ceny. Organizator wyjazdu ma obowiązek objąć uczestników ubezpieczeniem turystycznym. Z reguły są to opcje z niską sumą ubezpieczenia kosztów leczenia. Wiadomo, ma to wpływ na ostateczną cenę w katalogu, a każdy szuka „jak najtaniej”. Dlatego sprawdź nie tylko hotel i jego standard, ale także jaką polisę – i na jakie sumy – zawarło biuro podróży w pakiecie Twoich wczasów. Sprawdź też, jakie są koszty leczenia w kraju, do którego jedziesz. Rozważ, czy nie warto dokupić sobie indywidualnie, niezależnie, dodatkowej polisy pokrywającej koszty leczenia na wyższą sumę. Szczególnie, gdy jedziesz poza Europę.

Polisa narciarska / turystyczna na obozach i koloniach

Gdy wysyłasz swoje dziecko na obóz lub kolonię sprawdź, jaką polisę turystyczną zawarł w ofercie organizator (ma ono obowiązek ubezpieczyć dzieci). Jeśli dzieci jadą na narty dowiedz się, czy jest wykupiona opcja narciarska. Jeśli nie, nie żałuj kilkudziesięciu złotych i kup dziecku polisę dodatkową.

Uważaj na „darmowe polisy”

Latem PZU prowadziło kampanię reklamową swojej akcji „Wakacje z PZU – Bezpłatnie ubezpiecz swoje dziecko: polisa działająca 24h na całym świecie”. Ludzie masowo wpisywali swoje dane w internetowy formularz, aby uzyskać darmową polisę turystyczną. Warunkiem jej zawarcia było wyrażenie zgody marketingowej.

Zainteresowałam się wtedy tą sprawą. Pomyślałam, że to fajna propozycja i miałam zamiar udostępnić link w moich mediach społecznościowych, z poleceniem. Jednak zanim to zrobiłam, zadzwoniłam na infolinię PZU dopytać o szczegóły. Cóż się okazało…To, co oferowało PZU nie było polisą turystyczną, jaka była potrzebna na wyjazd zagraniczny. Wiesz dlaczego?

PZU oferowało „sumę ubezpieczenia dla świadczenia dodatkowego” w wysokości 1000 PLN. Czyli UWAGA – koszty leczenia za granicą PZU chciało pokryć do kwoty 1000 zł! Kto choć raz był u lekarza za granicą ten wie, co może otrzymać za tę kwotę. Na pewno nie jest to „wizyta u chirurga, badania RTG, założenie gipsu”, jak informowało PZU w swojej ofercie.

Sama zapytałam na infolinii PZU, jaką polisę polecają wykupić dziecku jadącemu na letni zagraniczny obóz. Otrzymałam informację, że koszty leczenia powinny być objęte kwotą minimum 200.000 PLN…

Bardzo byłam zniesmaczona tą akcją. Towarzystwo próbowało przekonać ludzi, że nie muszą kupować ubezpieczenia na wyjazd zagraniczny. Tym samym narażając na ogromne koszty leczenia, które musielibyśmy ponieść w razie nieszczęśliwego wypadku. Nie każdy o tym wie. A hasło „ubezpieczymy wszystkie dzieci za darmo” brzmiało tak wielkodusznie…

Napisałam wtedy o tym długaśny post na Facebooku, który rozniósł się szybko po forach i grupach dyskusyjnych. Byłam przerażona, jak można tak wykorzystywać niewiedzę i narażać rodziców na wysokie koszty leczenia w razie wypadku. Rodziców, którzy sądzili, że ubezpieczyli dziecko…

Moja rada: zawsze sprawdź, co kupujesz, nawet jeśli płacisz „tylko” swoimi danymi. A może szczególnie wtedy.

Ile kosztuje polisa turystyczna / narciarska?

Ile w takim razie trzeba zapłacić za porządną, a przynajmniej rozsądną, polisę turystyczną?

Ofert jest wiele. W sieci dostępne są porównywarki, kalkulatory kosztów polis.

Zawsze sprawdzaj, co jest zawarte w polisie. Nie kieruj się tylko jej ceną.

Co sprawdzam przed zakupem polisy turystycznej / narciarskiej?

Dla mnie najważniejsze to sprawdzenie:

  • sumy, do wysokości których pokryte będą koszty leczenia, ratownictwa i transportu
  • czy jest opcja OC – rzeczowa (czyli, jak uszkodzimy komuś np. sprzęt) i osobowa (gdy „uszkodzimy” kogoś)
  • czy obowiązkowy jest udział własny. Wybieram takie polisy, gdzie nie ma udziału własnego – czyli pokrywane są wszystkie koszty leczenia, nawet te najdrobniejsze.
  • czy ubezpieczyciel zapewnia bezgotówkową formę rozliczenia – czyli, że nie muszę płacić za wizytę lekarską, a potem oczekiwać na zwrot kosztów.
  • Czytam OWU czyli ogólne warunki ubezpieczenia. I Ty też z je przeczytaj, mimo że są długie i pisane drobnym drukiem. Szczególnie, jeśli chcę się ubezpieczyć także od kosztów rezygnacji z wyjazdu. Z wyjazdu nie można zrezygnować „ot, tak sobie”. Zazwyczaj muszą to być udokumentowane powody medyczne. Ale to raczej temat na osobny wpis.

Dla przykładu podam, ile kosztowała nasza rodzinna polisa na wyjazd narciarski w marcu 2019 r., obejmująca koszty:

  • leczenia: 700.000 PLN
  • ratownictwa: 40.000 PLN
  • transportu do kraju: 700.000 PLN
  • ubezpieczenia bagażu: 4.000 PLN
  • OC – 400.000 PLN
  • Assistance

Koszt takiej polisy dla naszej 5-osobowej rodziny (2+3) na 8 dni wyniósł 216 PLN. W tym roku (zima 2020) ceny są takie same.

Jest to bardzo rozsądna cenowo opcja przy naprawdę wysokich sumach ubezpieczeń.

Można wykupić też tańsze pakiety, z niższymi sumami ubezpieczenia.

polisa turystyczna
polisa narciarska (turystyczna) – wydruk z sumami ubezpieczeń i kwotą do zapłaty

Gdzie kupić polisę turystyczną / narciarską?

Polisę możesz kupić stacjonarnie praktycznie w każdym biurze podróży (nie musisz kupować tam wczasów). Sama sprzedawałam takie polisy i polecałam je wszystkim, którzy w biurze kupowali np. tylko bilet lotniczy.

Teraz czasy się trochę zmieniły i wszytko można kupić on-line.

Od lat kupuję polisy w TU EUROPA. Uważam, że mają wysokie sumy ubezpieczenia, niskie ceny i dobrą obsługę Assistance. Nigdy nie miałam też z nimi problemów (odpukać!) przy zgłoszeniu szkody i wypłacie odszkodowania z NNW (czyli sumy wypłacanej za tzw. uszczerbek na zdrowiu, po zakończeniu leczenia).

Na ich stronie można zrobić sobie porównanie kosztów polis, w zależności od wybranych sum ubezpieczenia.

Możesz sobie wybrać także kilka towarzystw i porównać ich oferty, korzystając np. z bardzo dobrej porównywarki Rankomat.

Co jeszcze warto wiedzieć o zakupie polisy turystycznej

Zebrałam jeszcze kilka dodatkowych „tipów” związanych z zakupem polisy:

  • koszt polisy obliczany jest za każdy pojedynczy dzień pobytu za granicą. Oznacza to, że za naprawdę niewielkie pieniądze możesz wykupić polisę np. na wyjazd weekendowy.
  • polisę możesz kupić on-line (ja tak kupuję). Po dokonaniu płatności dokument zostanie przesłany do Ciebie e-mailem.
  • polisę wykup najpóźniej 1 dzień przed rozpoczęciem wyjazdu. Jeśli zapomnisz i pojedziesz bez polisy, możesz ją także wykupić przebywając już zagranicą, ale wtedy stawki za każdy dzień są wyższe, a polisa zaczyna „działać” najczęściej dopiero po upływie 24 godzin.
  • na wyjazd zabierz polisę (wydrukowaną lub zapisaną w telefonie) oraz zapisany nr alarmowy do ubezpieczyciela, na który należy zadzwonić w przypadku, gdy będzie potrzebna pomoc. Oczywiście, jeśli wymagana jest natychmiastowa pomoc, dzwonisz na nr alarmowy 112 lub jego odpowiednik w danym kraju, a kontaktem z ubezpieczycielem zajmujesz się w drugiej kolejności. Nr do ubezpieczyciela wraz z numerem polisy zapisz sobie w dwóch miejscach – np. w telefonie oraz na kartce włożonej do portfela lub paszportu.

Podsumowując

My na wyjazdy zabieramy i karty EKUZ, i polisy. Polisa jako konieczność, EKUZ jako dodatkowa. W przypadku wyjazdów na narty zawsze polisa z tzw. opcją narciarską, czyli kosztami ratownictwa górskiego.

Za każdym razem przypominam o polisach moim znajomym, namawiam, choć żadnym agentem ubezpieczeniowym nie jestem, nie byłam i nie mam zamiaru być.

Wam też gorąco polecam. W czasie podróży z dzieciakami, nawet tej najkrótszej, zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidzianego. A polisa pozwala zachować (matce) te resztki spokoju… 😉


Jeśli spodobały Ci się moje porady, zapraszam Cię także do lektury innych:

I oczywiście, zachęcam Cię do pozostawienia komentarza!

Możesz też do mnie napisać, adres znajdziesz w zakładce o mnie.

2 Responses

  1. Sylwia
    | Odpowiedz

    Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za wiedzę jaką dzielisz się z nami na swoim profilu.

    • SilverMint
      | Odpowiedz

      Cieszę się bardzo! i dziękuje za komentarz. Pozdrawiam serdecznie.

Skomentujesz?

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.