W Świeradowie tak, jak w Austrii… (taki żarcik)

with Brak komentarzy

Jeździsz na narty w Polsce?

My mało. Od kiedy mamy trójkę dzieci, rzadko jeździmy po rodzimych kurortach narciarskich. Pewnie dlatego szokują mnie pewne praktyki (nie tylko cenowe), jakie zaobserwowałam w Świeradowie-Zdroju (Ski&Sun) w tym sezonie.

W czasie naszego pobytu w Brunowie, zrobiliśmy sobie jednodniowy wypad do Świeradowa-Zdroju na narty.

Z Brunowa do Świeradowa jest niecałe 40 km, tak więc trzeba zebrać się po śniadaniu, żeby skorzystać z dnia na stoku.

Nasze dzieci mają już doświadczenie narciarskie i całkiem dobrze sobie radzą na umiarkowanych stokach. Był to czas dolnośląskich ferii, dlatego liczyliśmy się ze sporym ruchem na stoku. Oczywiście brak miejsc na parkingu pod wyciągiem to już chyba polski standard.

Jednak, gdy stanęliśmy w kolejce do kasy po karnet…

…poczułam się zupełnie jak w Austrii…

…gdy zobaczyłam cennik.

Niestety, tylko ceny były alpejskie. Reszta… cóż.

Nie wiem, czy mój blog to miejsce do tego… Ale skoro ma być o sprawdzonych miejscach, to muszę napisać o tym, co mi się bardzo nie podobało w Ski&Sun:

  • Płatny parking pod koleją gondolową (myślałam, że już wyrośliśmy z tego), oczywiście z brakiem miejsc.
  • Ceny karnetów (na 1 trasę – 2,5 km – która biegnie ze Stogu Izerskiego). Karnet dzienny normalny kosztuje 90 zł. Karnet dzienny ulgowy kosztuje… 80 zł. W przeliczeniu na rodzinę 5-osobową daje to cenę 420 zł / dzień. Ale przecież jest skipass rodzinny 2+3. Za 390 zł… Jestem pod wielkim wrażeniem tych zniżek… Rzeczywiście, na stoku bardzo mało dzieci, mimo trwających dolnośląskich ferii.
  • Jest też coś takiego, jak pojedynczy wjazd. 37 zł kosztuje bilet normalny, 33 zł bilet ulgowy. Bardzo, oj bardzo nie lubią tutaj rodzin.
  • W górnej stacji wyciągu znajduje się restauracja. Menu bez zaskoczenia, w porządku – to, czego można się spodziewać w narciarskiej restauracji. Ale skandaliczny jest brak możliwości skorzystania z toalety… Nie wiem, czy to z powodu opadów śniegu, czy innych, ale toaleta w restauracji była nieczynna. Należało ubrać się, wyjść i udać się do drugiej, położonej poniżej, spory kawałek od restauracji. Jak było widać na śniegu, niektórzy nie zdążyli tam dotrzeć.
  • Jednorazowe plastikowe naczynia, kubki i sztućce w restauracji. Wydawało mi się, że nasza świadomość ekologiczna – szczególnie w górach! – już jest na pewnym poziomie. Tymczasem nie. Restauracyjne kosze nie domykają się od stert plastiku.

Ceny skipassów w Polsce – tak jak w Alpach?

Muszę, muszę w tym miejscu napisać o cenach karnetów w tej bardzo drogiej Austrii.  Dla porównania wzięłam Lodowiec Stubai. Nie jest to najtańszy ośrodek – bo z lodowcem, bo prawie całoroczny. Ale porównajmy go ze Ski&Sun. Wyliczam koszt karnetów dla rodziny: 2 dorosłych i 3 dzieci w wieku do 10 lat, w wysokim sezonie, w lutym 2019.

 

skipassy rodzinne w Polsce i w Austrii

Chcę podkreślić, że karnety na lodowcu Stubai (i nie tylko tam) dla dzieci do 10 roku życia są bezpłatne. Starsze dzieci (do 14 lat) mają 50% zniżki. Zniżkę otrzymuje nawet młodzież do 18 roku życia (ok. 30%). Tymczasem w Świeradowie dziecko powyżej 4 roku życia otrzymuje marne 10%. Tzn. nie dziecko. Przecież to płaci rodzic.

Ciężko też porównać ze sobą infrastrukturę narciarską i jej przygotowanie w obu tych ośrodkach.

Jakie wnioski z tego płyną?

Jednym słowem – nie polecam.

Polecam Ci za to mój wpis o naszym zimowym wypadzie do Brunowa oraz przyrodniczych atrakcjach w krainie wygasłych wulkanów.


A może masz ochotę na kolorowankę z górskim widokiem? – poznaj moje podróżnicze kolorowanki.


Skomentujesz?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.