fbpx

Pałac w Miliczu. Perłowy naszyjnik i historia Marii von Maltzan

with Brak komentarzy

Jak to się stało, że wszędzie wokoło same ruiny, a pałac w Miliczu stoi i ma się zupełnie dobrze?

Siedzę na parkowej ławeczce przed pałacem i czytam wspomnienia Marii von Maltzan, niezwykłej Dolnoślązaczki, mieszkanki tego miejsca.

Możliwe, że to faktycznie zasługa naszyjnika z pereł. To niby tylko legenda, ale jak w każdej legendzie, jest odrobina prawdy. A może nawet więcej niż odrobina…?

W tym wpisie chcę przybliżyć Ci postać Marii von Maltzan oraz zachęcić do spaceru po pałacowym parku w Miliczu. To piękne miejsce na niedzielne popołudnie.

SilverMint blog Pałac Milicz
Pałac Milicz - czy perły nadal istnieją?

Maltzanowie na milickich stawach

Historia naszyjnika związana jest z rodziną von Maltzanów, którzy sprowadzili się do Milicza w XVI wieku z terenów Meklemburgii. Tytuły szlacheckie otrzymali od Habsburgów, do których w tamtym czasie należał Śląsk. Zamieszkali w milickim zamku – dawnej siedzibie biskupów wrocławskich, później książąt oleśnickich, następnie baronów Kurzbachów.

Dobra milickie przeszły pod władanie Maltzanów poprzez małżeństwo Joachima III von Maltzan z Evą Popelią z rodu Kurzbachów, do których wcześniej należały przez 100 lat. W ten sposób stali się oni właścicielami nie tylko majątków ziemskich, przędzalni, tartaku, gorzelni i stadniny koni, ale przede wszystkim stawów milickich, które zaopatrywały w ryby najznamienitsze europejskie stoły.

Hodowla ryb ma tutaj tradycje sięgające średniowiecza i Cystersów z Lubiąża, którzy wykorzystując naturalne warunki Doliny Baryczy – rozlewiska, moczary i bagna – budowali groble, tamy i śluzy, tworząc stawy hodowlane. Kurzbachowie od XV wieku kontynuowali te tradycje. Zakładali nowe osady, nowe stawy, unowocześniali metody hodowli ryb i rozwiązania hydrotechniczne.

SilverMint blog Stawy Milickie
Stawy Milickie

Niestety Kurzbachowie popadli w długi, a życzeniem ostatniego męskiego przedstawiciela rodu było, by jego wnuczka Eva Popelia wyszła za mąż za Joachima von Maltzana, gdyż to w nim widział godnego gospodarza milickich włości. I tak się też stało.

Perły z Milicza

Rzecz działa się pewnej nocy w dawnym zamku, którego pozostałości można dziś zobaczyć w pobliżu bramy wjazdowej na tereny milickiego parku pałacowego.

SilverMint blog Zamek Milicz
Pozostałości milickiego zamku

Eva Popelia spodziewała się dziecka, pierwszego potomka Maltzanów w Miliczu. Przyśnił się jej krasnoludek, gnom, a może karzeł i w tym śnie prosi kobietę, by przesunęła lampę oliwną w inne miejsce. Kapiąca z niej oliwa przez szczelinę w podłodze spływa mu do mieszkania.

Kobieta zignorowała ten dziwny sen, ale kolejnej nocy znów powtórzył się, z tą samą prośbą. A małżonka krasnoludka, karła, czy może gnoma to księżniczka i też spodziewa się dziecka i tak bardzo irytuje ją ta kapiąca z sufitu oliwa... – Cóż mi szkodzi…? – myśli Eva Popelia – przesunę tę lampę w inne miejsce.

SilverMint blog Pałac Milicz
Czy to tylko legenda?

Trzeciej nocy Eva Popelia widzi we śnie uradowanego krasnala, który zostawia na jej szafce nocnej sznur pereł. – Niech te perły nigdy nie opuszczają Milicza – mówi do Evy. – Noś je na wyjątkowe okazje, a później przekaż swoim potomkom. Będą chronić Twój dom na zawsze.

(tak sobie myślę, czy to nie mogły być przypadkiem perły z Kwisy?)

Rzeczywiście rankiem Eva Popelia znajduje naszyjnik. Chowa go do szkatułki z kosztownościami, a później robi dokładnie tak, jak polecił gnom.

Maltzanowie w Miliczu

Maltzanowie dbali o ziemię milicką. Dzięki ich funduszom wybudowano w Miliczu tzw. Kościół Łaski, jeden z sześciu powstałych w tamtym czasie na Śląsku. Był to pierwszy na tych terenach kościół ewangelicki – 1709 rok. Można było go zbudować dzięki tzw. ugodzie altransztadzkiej, zapewniającej wolność wyznania na Śląsku. Na mocy tej ugody protestantom zwrócono ponad 100 kościołów oraz pozwolono wybudować sześć nowych. Wcześniej powstały tzw. Kościoły Pokoju (Świdnica, Jawor, Głogów), które pozwolono z kolei wybudować na mocy pokoju westfalskiego, kończącego wyniszczającą Europę wojnę trzydziestoletnią. Szachulcowa budowla z pięcioma emporami przypomina nieco Kościoły Pokoju, jednak co odróżnia ją to przede wszystkim wieża – Kościoły Łaski mogły ją posiadać.

W każdym razie gdy będziesz w Miliczu oglądać pałac von Maltzanów, podejdź  do pobliskiego kościoła św. Andrzeja Boboli – to właśnie Kościół Łaski. Ma piękne wnętrze, w tym cenne organy, ufundowane w 1718 roku przez barona von Salisch z niedalekiego Postolina.

SilverMint blog Kościół Łaski Milicz
Kościół Łaski w Miliczu

Nowy pałac w Miliczu

Kiedy w 1740 roku Śląsk przeszedł pod panowanie pruskie, hrabia von Maltzan jako pierwszy złożył hołd nowemu władcy. Zaskarbił sobie jego łaski, zapewnił stanowisko polityczne, a w ramach nagrody otrzymał kolekcję instrumentów z pracowni Stradivariusa. Dało to początek cennym zbiorom, powiększanym przez kolejne lata: instrumentów muzycznych, księgozbioru, malarstwa oraz miedziorytów, uważany za jeden z największych i najcenniejszych w Europie.

Tworzenie kolekcji wymagało nowych, pięknych wnętrz. W 1790 roku Maltzanowie rozpoczęli budowę nowego pałacu, w stylu klasycystycznym, przypominającym rezydencję w Poczdamie. Przeprowadzili się tam ze starego pałacu, w którym ulokowali przędzalnię. Oczywiście, wraz z Maltzanami w nowym pałacu znalazł się też rodowy naszyjnik z pereł, noszony przez panią domu na wyjątkowe okazje.

Wyobraź sobie, że podczas jednej z biesiad któryś z gości postanowił sprawdzić, czy aby na pewno perły z naszyjnika są prawdziwe i próbował rozłupać jedną z nich ostrym nożem. W tym samym momencie w jedno ze skrzydeł pałacu uderzył piorun i natychmiast stanęło w płomieniach. Na szczęście pożar w porę ugaszono, ale odtąd już nikt nie odważył się majstrować przy naszyjniku. Co ciekawe, gdy ktoś z rodu Maltzanów umierał, jedna z pereł ciemniała. Bywało, że o śmierci dalszego członka rodziny Maltzanowie dowiadywali się zanim dotarł do nich posłaniec ze smutną wiadomością.

Dobre czasy dla Milicza

Wokół pałacu Maltzanowie założyli park, pierwszy w stylu angielskim, jaki powstał na Śląsku. 50 hektarów terenu, z egzotycznym drzewostanem i alejkami spacerowymi. Dziś częściowo po jego terenie prowadzi ścieżka przyrodnicza. Przepiękne skupisko rododendronów zachwyca w majowej porze kwitnienia.

SilverMint blog Pałac Milicz
Pałac Milicz

Do pięknego pałacu zawitał w 1813 roku car Aleksander I. Zatrzymał się tutaj w drodze do Żmigrodu, na spotkanie z królem pruskim i szwedzkim księciem, które zorganizowano w pałacu Hatzfeldów. To w Żmigrodzie władcy ustalili plan ostatecznego pokonania Napoleona. Do dziś na bramie wejściowej do milickiego pałacu stoi kamienny lew, ustawiony na pamiątkę carskiej wizyty.

Na przełomie wieków dobra milickie miały się dobrze. Stawy zajmowały powierzchnię prawie dwa razy większą niż obecnie (15 tys. hektarów – do Maltzanów należało ok. 2 tys. hektarów). Działały manufaktury bawełny i przędzalnie. Miasto miało nowy ratusz i trzy gościńce. Pod koniec XIX wieku wybudowano linię kolejową do Oleśnicy, a następnie koleją wąskotorową połączono Milicz przez Żmigród, Prusice i Trzebnicę z Wrocławiem.

SilverMint blog Pałac Milicz von Maltzanów_10
Pałac w Miliczu

Hrabina Maria von Maltzan

W 1909 roku w milickim pałacu przychodzi na świat Maria von Maltzan, ostatnie, ósme dziecko hrabiostwa Andreasa i Elisabeth von Maltzan. Postać nietuzinkowa, wyjątkowo uparta, kochająca przyrodę i sprzeciwiająca się wszelkim niesprawiedliwościom.

Mała Maria była ubóstwiana i rozpieszczana przez ojca, a jednocześnie wyjątkowo oschle traktowana przez matkę. Wolała spędzać czas na stawach i obserwacjach przyrody, niż w eleganckich wnętrzach pałacu. Ulubionym miejscem był staw Grabownica, którego znała każdy zakątek i jako jedyna potrafiła wskazać miejsca, gdzie gniazdują rzadkie gatunki ptaków.

Marzyła o studiowaniu weterynarii, co było w tamtych czasach wręcz niemożliwe. Niemniej dzięki swojej zawziętości, pomocy nauczycieli i przy nieustającym sprzeciwie matki, udało jej się rozpocząć (i ukończyć) studia przyrodnicze na uniwersytecie we Wrocławiu, następnie kontynuować doktorat z ichtiologii w Monachium, a w końcu także studiować w latach wojennych wymarzoną weterynarię w Berlinie.

Brat Marii, Carlos, jedyny potomek męski, odziedziczył dobra milickie. Wraz z żoną mieszkali w milickim pałacu. W swoich wspomnieniach z dzieciństwa Maria nie wyraża się pochlebnie o bracie. Opisuje go jako tchórzliwego maminsynka, lubiącego donosić na innych. Carlos w 1933 roku włożył nazistowski mundur i stał się zagorzałym zwolennikiem Hitlera. Zginął w 1940 roku na linii Maginota. Jego prawnuki mieszkają w Niemczech.

Maria brzydziła się ideologią narodowego socjalizmu. W czasie studiów w Monachium była świadkiem jej rozkwitu… Gdy podczas wojny mieszkała w Berlinie, w swoim studenckim mieszkaniu ukrywała Żydów. Łącznie uratowała ponad 60 osób o żydowskich korzeniach. Po wojnie odznaczono ją medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata”, którego jednak nie odebrała, w akcie sprzeciwu do izraelskiej polityki. Uroczystość miała odbyć się tuż po dniu izraelskich ataków na libańskie wioski z użyciem gazów bojowych…

SilverMint blog Pałac Milicz
Wspomnienia Marii von Maltzan

Wspomnienia Marii von Maltzan

Jeśli zainteresowała Cię powstać Marii serdecznie chcę polecić Ci lekturę. Swoje wspomnienia hrabianka spisała w książce pod tytułem „Bij w werbel i nie lękaj się”. Książkę przetłumaczono na język polski i ukazała się w 2010 roku w wydawnictwie Via Nova. Oprócz czasów dzieciństwa w Miliczu, studiów i drugiej wojny, Maria opisuje swoje losy powojenne, kiedy cierpiała na depresję, stres pourazowy, uzależniła się od leków. Do końca życia (zmarła w 1997 r.) mieszkała w berlińskiej dzielnicy Kreuzberg. Spędzała czas wśród imigrantów i wyrzutków, w warunkach zupełnie nie przystających hrabiance leczyła bezpańskie psy i koty.

„Z mojej śląskiej ojczyzny wywodzi się piękne powiedzenie: <Lepiej żyć krótko a dobrze>. Nie urzeczywistniłam go, ale jedno mogę powiedzieć na pewno: ani  minuty się nie nudziłam.”*

A co się stało z milickimi perłami?

Maria von Maltzan wspominała, że matka często zakładała rodowy naszyjnik z pereł i przechowywała go razem z innymi kosztownościami. Ostatni raz Maria przybyła do Milicza w 1944 roku. Wiedziała, że to będzie jej pożegnanie z rodzinnym domem. Namawiała wtedy swoją szwagierkę Elisabeth, wdowę po Carlosie, do ewakuacji i wywożenia majątku, który był wtedy szacowany na 13 milionów marek. Ta jednak nie wierzyła w upadek Rzeszy. Milicz opuszczała z trójką dzieci w pośpiechu, w styczniu 1945 roku, pakując to, co najcenniejsze. Naszyjnik z pereł zawieruszył się. Nie mogła go odnaleźć i zabrać ze sobą.

Po 1945 roku prawie wszystkie okoliczne pałace zostały zniszczone. Żmigrodzki spłonął jako radziecka „pochodnia zwycięstwa”, inne pałace i rezydencje (m.in. Postolin, Wierzchowice, Goszcz, Wziąchowo, Trzebicko) stanowią smutną w ruinę lub zostały rozebrane.

A pałac w Miliczu przetrwał.

I ma się zupełnie dobrze.

Przetrwały nawet niektóre rzeźby i posągi – lew, nimfy w kąpieli, secesyjna fontanna wykonana przez Cornelię Paczka-Wagner, konie z brązu i posąg pięściarza. To rzadko spotykane zjawisko na Dolnym Śląsku – takie przedmioty były zazwyczaj niszczone, rozkradane lub wywożone w inne miejsca.

SilverMint blog Pałac Milicz
Pałac Milicz

Czy to wszystko dzięki perłom, które pozostały w pałacu?

Dziś w budynku mieści się technikum leśne. Nie można zwiedzać jego wnętrz, ale za to spacer po ogrodzie i parku jest bardzo przyjemny. Drewniane mostki na Młynówce dodają uroku.

Mauzoleum hrabiostwa

Posiedziałam dłuższą chwilę na parkowej ławeczce, przeczytałam rozdział o ostatniej wizycie hrabianki w Miliczu, a później i ruszyłam w głąb parku i dalej przez drogę do zagajnika. Odnalazłam mauzoleum rodziców Marii, hrabiego Andreasa i jego żony Elisabeth.

„Otworzyłam starą bizantyjską bramę, którą tato przywiózł z Włoch, i stanęłam przed wykonanym z brązu wypukłym reliefem ukazującym mojego ojca w zakonnym płaszczu joannitów.”* – tak opisuje Maria swoją ostatnią wizytę przy grobie rodziców w 1944 roku. Niestety z bramy nic dziś nie pozostało, poza dwoma filarami, nie ma też reliefu z brązu. I niestety smuci fakt, że okolica mauzoleum jest zaniedbana.

SilverMint blog Mauzoleum Milicz
Mauzoleum von Maltzanów

Miejsca opisane w artykule:


*cytat pochodzi z książki „Bij w werbel i nie lękaj się”, wyd. Via Nova, Wrocław 2010 r.


Nieoczywisty Dolny Śląsk

Jeśli lubisz mniej znane, nieoczywiste miejsca na Dolnym Śląsku, zobacz mój interaktywny przewodnik. Przez wiele lat podróżowania po moim regionie odwiedziłam setki pięknych i niekoniecznie znanych miejsc. Ruiny zamków i pałaców, punkty widokowe, szlaki górskie, ciekawe historie, czy lokalizacje, gdzie można znaleźć minerały. Od 10 lat w moich wyjazdach towarzyszą mi dzieci, są więc też w przewodniku miejsca, które zdecydowanie warto im pokazać.

SilverMint Mój nieoczywisty Dolny Śląsk przewodnik interaktywny
Mój nieoczywisty Dolny Śląsk - przewodnik interaktywny

Obserwuj mnie na Instagramie

Tam znajdziesz świeże relacje z ostatnich wyjazdów, nie tylko po Dolnym Śląsku!

SilverMint Makuch2000 Instagram
Instagram - Makuch2000

Skomentujesz?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.