fbpx

Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim – tę historię musisz poznać

with 7 komentarzy

Kto chce poznać dolnośląskie zamki, pałace i dwory, powinien zacząć zwiedzanie od pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim. Dlaczego? To tutaj można sobie wyobrazić, jak wyglądał Dolny Śląsk 100 lat temu. I jakie były jego losy po 1945 roku…

Perła architektury Dolnego Śląska, historia o "Dobrej Pani" Mariannie Orańskiej oraz piękne tereny spacerowe wokół zamku (można zrobić ładnych parę kilometrów!) są chyba wystarczającą zachętą by odwiedzić to miejsce. Jak najbardziej z dziećmi!

Kim była Marianna Orańska i skąd w Kamieńcu Ząbkowickim TAKI pałac?

Bardzo lubię postać Marianny i dlatego zamierzam ją tutaj nieco przybliżyć. Jeśli przyjedziesz na Ziemię Kłodzką, zaczniesz zwiedzać i poznawać różne miejsca przekonasz się, że ta mądra i odważna kobieta o dobrym sercu, znacznie wyprzedzająca czasy, w których żyła, jest nieodłącznym elementem ich historii.

Marianna Orańska była królewną holenderską. Królewną, nie księżniczką. Księżniczka to córka księcia, a Marianna była córką króla niderlandzkiego, a później synową króla pruskiego. Jej spolszczone nazwisko „Orańska” w oryginale brzmi Oranje-Nassau i jest to nazwisko królewskiej dynastii wciąż zasiadającej na niderlandzkim tronie. Pra-pra-pra-dziadek obecnego Króla Niderlandów był bratem Marianny.

Oranje to pomarańczowy – nieoficjalny kolor narodowy Holandii (która zresztą od stycznia 2020 roku zmieniła oficjalną nazwę swojego kraju na „Niderlandy”). Stąd często Holendrów, szczególnie jeśli chodzi o sportowców, nazywa się „pomarańczowymi”, bo w takich barwach zakładają reprezentacyjne stroje.

Marianna urodziła się w 1810 roku w Berlinie, jako córka króla z dynastii Oranje-Nassau – Wilhelma I i jego pierwszej żony Fryderyki Luizy Pruskiej (von Hohenzollern). Gdy miała dwa latka, jej matka kupiła tereny na Ziemi Kłodzkiej, będącej wtedy pod panowaniem Prus. Po śmierci matki i podziale spadku, Marianna w wieku 27 lat otrzymała dobra kamienieckie.

Nieszczęśliwa miłość

Jako osiemnastolatka, Marianna była zakochana w księciu szwedzkim, jednakże do ślubu nie doszło ze względów dyplomatycznych. Jak to na dworach królewskich, zaaranżowano małżeństwo z jej kuzynem, Albrechtem Pruskim (von Hohenzollern). Miała z nim pięcioro dzieci (dwoje zmarło w niemowlęctwie), jednak małżeństwo nie należało do udanych. Oczytana miłośniczka sztuki nie pasowała do sztywnego dworu pruskiego, ale przede wszystkim do wybranego dla niej męża. Kuzyn, z którym spędziła dużo czasu w dzieciństwie, był dużo mniej od niej inteligentny i prowadził, delikatnie mówiąc, rozwiązły tryb życia. Zdradzał ją z kolejnymi damami dworu i nie robił z tego tajemnicy.

Gdy Mariannie przypadły w spadku po matce tereny na Ziemi Kłodzkiej, postanowiła stworzyć tam nową siedzibę dla swojej rodziny, z dala od Berlina. Zleciła budowę pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim.

Pewnie nie bez powodu wybrała miejsce na zamek - widok z Grodowego Wzgórza w Kamieńcu na pasmo Sudetów jest zachwycający. Projekt i nadzór nad budową powierzyła jednemu z najwybitniejszych architektów tamtych czasów - Karlowi Schinklowi.


Jeszcze więcej inspiracji na wycieczki w nietuzinkowe miejsca Dolnego Śląska!

Zobacz "Mój nieoczywisty Dolny Śląsk" - interaktywny przewodnik, z dokładnymi lokalizacjami setek miejsc, mapami, wskazówkami, poleceniami noclegów i gastro oraz mnóstwem ciekawych historii.

Mój nieoczywisty Dolny Śląsk
Mój nieoczywisty Dolny Śląsk

SilverMint blog pałac Kamieniec Ząbkowicki
Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim

Dobra Pani Ziemi Kłodzkiej

Królewna nie tylko zleciła budowę eleganckiej rezydencji dla siebie. Dokonała dalszych zakupów ziem i prowadziła tam szereg inwestycji – jej działalność ekonomiczna była niezwykle racjonalna i nowoczesna, jak na ówczesne czasy. Na własny koszt zbudowała dziesiątki kilometrów dróg, także w trudnym górskim terenie, umożliwiając rozwój wsi.

Rozwijała gospodarkę leśną, kazała zakładać stawy hodowlane pstrąga, budować piece hutnicze (zainwestowała w powstającą hutę szkła w Stroniu Śląskim nazwaną Oranienhutte, po 1945 funkcjonującą pod nazwą "Hutą Szkła Violetta" aż do 2018 r.), założyła kamieniołomy marmuru (działające jeszcze w latach ‘90.). Zawsze dbała o to, by przy inwestycjach zatrudniano mieszkańców tych terenów i dobrze ich wynagradzano.

Odnowiła źródła wody mineralnej w Lądku Zdroju. Pod Śnieżnikiem założyła specjalistyczną farmę krów, doprowadziła drogę, a później na tym terenie nakazała budowę schroniska w alpejskim stylu – dziś to schronisko „Pod Śnieżnikiem”. To dzięki niej w Międzygórzu powstawały domy gościnne, piękne, drewniane, w alpejskim stylu. Wśród nich najładniejszy ten dla samej Marianny, tuż przy Wodospadzie Wilczki, nad którym kazała zbudować istniejący do dziś mostek widokowy.

Zakładała szkoły dla dziewcząt, ochronki, szpitale, finansowała parafie. Choć była ewangeliczką, nie przeszkadzało jej to regularnie wspierać finansowo sanktuarium w Bardzie. Zatrudniała nauczycieli dla dzieci z ubogich rodzin, a najzdolniejszych uczniów wysyłała na stypendia zagraniczne. W czasach głodu kupowała zapasy żywności dla mieszkańców i zawsze dbała, by mieli zagwarantowaną pracę przy prowadzonych przez nią inwestycjach.

"Nie przyszłam na świat, by żyć dzięki innym, ale by to ludzie żyli dzięki mnie" - mawiała królewna, a mieszkańcy nazywali ją „Dobrą Panią”. Jej imieniem nazwano na Ziemi Kłodzkiej (i nie tylko, bo także po drugiej stronie granicy) szereg miejsc. Co niezwykłe, sporo z tych nazw przetrwało nawet peerelowskie zmiany nazw wszystkiego, co niemieckie. Dlatego do dziś mamy m.in. Drogę Marianny, Mariańskie Skały, Źródło Marianny, czy marmury: biała, różowa i zielona Marianna. Ziemia Kłodzka nie zapomniała o Mariannie i również współcześnie nazwisko o księżnej patronuje różnym inicjatywom czy szkołom.

SilverMint blog pałac Kamieniec Ząbkowicki
Widok na Ziemię Kłodzką z pałacowego tarasu

Na przekór konwenansom

Niestety życie prywatne Marianny nie układało się tak dobrze, jak działalność inwestycyjna i dobroczynna. W 1844 roku postanowiła opuścić niewiernego męża i związała się ze swym holenderskim sekretarzem, Johannesem van Rossumem. Znalazła w tym związku prawdziwą miłość i zrozumienie. Niestety, wywołała tym samym skandal na pruskim i haskim dworze. O ile romanse królewicza pruskiego były powszechnie akceptowane, tak romans nieszczęśliwej królewny był hańbą dla obu królewskich domów. Jej zadaniem przecież było połączyć dwie europejskie dynastie - Oranje-Nassau i Hohenzollernów, a nie szukać szczęśliwej miłości...

Brat Marianny, zasiadający na tronie niderlandzkim i jej szwagier na tronie pruskim wydali zgodę na rozwód dopiero gdy okazało się, że Marianna jest w ciąży z Johannesem. Potraktowali ją okropnie. Mariannę wygnano, zakazano widywania się z dziećmi oraz przybywania na terenie Prus dłużej niż 24 godziny. Musiała też przyrzec, że nigdy nie wyjdzie ponownie za mąż, nie otrzyma też nic z królewskiego majątku, który jej się prawnie należał i w który sama wniosła spory posag.

Marianna wyruszyła wtedy z Johannesem w podróż do Egiptu i Ziemi Świętej, a następnie zamieszkali we Włoszech, nad jeziorem Como. Daleko stamtąd było jednak do posiadłości Marianny na ziemi kłodzkiej, których chciała oglądać. Zakupiła więc niewielką rezydencję w Weiswasser, na terenie należącym ówcześnie do Austrii (dziś to Bila Voda na terenie Czech i nota bene miasto partnerskie Kamieńca Ząbkowickiego). Stamtąd miała blisko, bo tylko dziesięć kilometrów, do Kamieńca. Mogła przyjeżdżać na jeden dzień na tereny pruskie, doglądać swoich inwestycji oraz prac budowlanych prowadzonych na zamku. Wznowiła je po kilku latach od rozwodu, a całą posiadłość zapisała swojemu najstarszemu synowi, Albrechtowi, w prezencie ślubnym. Na ślub niestety nie mogła przyjechać.

W Erbach nad Renem

Za swą siedzibę wybrała w końcu Erbach nad Renem (ówcześnie w granicach niemieckiego księstwa Nassau) i tam zamieszkała wraz z van Rossumem i ich dzieckiem. Ukochany synek, nieakceptowany przez dwór haski, zmarł niestety w wieku 12 lat na szkarlatynę. Został pochowany w krypcie kościoła w Erbach, którego budowę po jego śmierci zleciła królewna. Ona i van Rossum zostali pochowani na cmentarzu przykościelnym w Erbach. Na grobie Marianny do dziś nie ma wzmianki o van Rossumie, za to wielkimi literami zaznaczono, że Marianna była żoną królewicza pruskiego...

Niedaleko kościoła znajduje się pałac Reinhartshausen, w którym Marianna spędziła ostatnie 28 lat swojego życia. Obecnie funkcjonuje tam elegancki hotel, z mnóstwem pamiątek po księżnej.

Dalsze losy pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim

Zamek został zamieszkany w 1857 roku, a oficjalnie ukończono budowę w 1872 roku, po 33 latach. Budowa i wyposażenie pałacu pochłonęła równowartość trzech ton złota. Była to jedna z najwspanialszych rezydencji neogotyckich w Europie Środkowej.

Marianna zmarła jedenaście lat później. Nigdy na dobre nie zadomowiła się w pałacu, nie zamieszkała w przeznaczonych dla niej eleganckich apartamentach. Bywała tutaj od czasu do czasu zajmując pokoje gościnne na parterze. Miała nawet odgórny zakaz wchodzenia do zamku głównym wejściem…

W kamienieckim pałacu do 1906 roku mieszkał jej syn książę Albrecht Hohenzollern, generał pruski, wraz z rodziną. O ile Marianna zleciła budowę pałacu w stylu romantycznym, tak wnętrza zaaranżowane były już pod dyktando Albrechta, który kierował się historyzmem, czyli wykorzystywaniem stylów przeszłych. Wyposażenie wnętrz, kolekcje dzieł sztuki czy porcelany należały do jednych z najcenniejszych w Europie Środkowej. Albrecht wybudował także mauzoleum w parku przypałacowym, gdzie najpierw została pochowana jego żona, później on sam, a następnie jego syn Fryderyk Wilhelm w 1940 roku. Fryderyk Wilhelm był godnym następcą swojej babki Marianny – dbał o dalszy rozwój odziedziczonych terenów, działał charytatywnie i był powszechnie lubiany. Zmarł bezpotomnie, a majątek kamieniecki przypadł Waldemarowi Hohenzollernowi, który zamieszkał tutaj z żoną.

Niestety, tylko na dwa krótkie lata. W 1942 roku musiał przenieść się do domku zarządcy, gdyż pałac zajęła nazistowska organizacja Todta, urządzając w jego wnętrzach przejściowy magazyn dla dzieł sztuki rabowanych z polskich muzeów. Tuż przed nadejściem Armii Czerwonej w 1945 roku Waldemar z rodziną wyjechał do Bawarii, a dużą część zbiorów organizacja Todta wywiozła do Niemiec. Kolejne 15 wagonów ze skarbami Rosjanie wysłali w kierunku Moskwy.

Barbarzyńcy w pałacu

Przez pół roku żołnierze Armii Czerwonej przebywali na zamku, w barbarzyński sposób dewastując jego wnętrza i otoczenie. Z kaskadowych tarasów zrzucali rzeźby i posągi, przewracali kolumny, rozbijali witraże i marmurowe posadzki, porcelanę, palili meble i książki. W końcu podpalili pałac. Przez kilka dni ochotnicza straż wraz z mieszkańcami gasiła posiadłość Dobrej Pani. Rosjanie podpalili pałac po raz drugi, tym razem otaczając go i grożąc rozstrzelaniem każdemu, kto pojawi się w pobliżu…

Dalszej dewastacji pałacu i skutecznego niszczenia „wszystkiego, co niemieckie” dokonała peerelowska władza. Materiał budowlany wykorzystywany był m.in. do odbudowy stolicy. W latach 50. skuto z podłóg białe marmurowe posadzki i przekazano do wykończenia wnętrz Sali Kongresowej w Pałacu Kultury i Nauki oraz Urzędu Rady Ministrów w Warszawie.

To, co jeszcze zostało, skutecznie rozszabrowali poszukiwacze skarbów i przygód na dolnośląskim „Dzikim Zachodzie”.

SilverMint blog pałac Kamieniec Ząbkowicki
Pozostałości architektury ogrodowej

SilverMint blog pałac Kamieniec Ząbkowicki
...mimo zniszczeń nadal robią wrażenie...

Co dalej z romantycznym Kamieńcem?

Dopiero w latach ’70. zauważono, że w Kamieńcu Ząbkowickim stoi zabytek, mogący zostać turystyczną atrakcją. W 1985 roku obiekt wydzierżawił na 40 lat naukowiec z Akademii Rolniczej w Poznaniu. Ponieważ dysponował pewną ilością gotówki, przeprowadził prace porządkowe i zabezpieczające - m.in. odgruzował pałac, a także zadaszył jego część. Udostępnił go także zwiedzającym. Mimo kontrowersji, jakie budziła jego postać, był on osobą, która de facto uratowała pałac przed całkowitym zniszczeniem. Pamiętam nasze pierwsze wycieczki do tego miejsca i wizje odbudowy, jakie roztaczał przed nami oprowadzający przewodnik… Niestety, remont takiego obiektu to przysłowiowa studnia bez dna i prywatne pieniądze szybko się skończyły.

Po śmierci W. Sobiecha w 2010 roku władze gminy Kamieniec Ząbkowicki przejęły pałac i przylegające tereny. W 2013 ponownie udostępniły obiekt zwiedzającym. Możemy przejść się po zniszczonych wnętrzach. Niektóre powoli odzyskują dawny wygląd - wracają też dawne meble i sprzęty, które znajdowały się w różnych instytucjach i w rękach prywatnych. Nie tak dawno do pałacu wrócił oryginalny fortepian Marianny!

Wydaje się, że pałac trafił w dobre ręce. Władze gminy nie sprzedały go kolejnemu inwestorowi, lecz same prowadzą rewitalizację. Do tej pory samorząd zainwestował już kilka milionów złotych, przy większościowym udziale środków unijnych. Dzięki nim zrekonstruowano taras, wstawiono okna, odremontowano dach. Odnowiono także znajdujące się wgłębi parku mauzoleum Hohenzollernów. Przydałoby się jeszcze kilkaset tych milionów… Trzymam kciuki za ich pozyskanie!

SilverMint blog Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim
Główne wejście do pałacu - podjazd

SilverMint blog Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim
Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim - dziedziniec

Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim - taras
Pałac w Kamieńcu Ząbkowickim - taras

SilverMint blog pałac Kamieniec Ząbkowicki
Stąd kaskadami spływała woda

Zwiedzanie pałacu w Kamieńcu Ząbkowickim

Pałac można zwiedzać z przewodnikiem, co gorąco polecam. Mnóstwo ciekawostek dotyczących powstawania pałacu, życia w nim, historie o Mariannie i Hohenzollernach. Zwiedzanie trwa około godzinę. Oglądamy dziedziniec, stajnie, pomieszczenia wewnątrz, wciąż zrujnowane schody (w sumie podczas zwiedzania pokonujemy ich ponad 300), salę balową, kaplicę. Na starych fotografiach możemy podziwiać, jak wyglądały niegdyś wnętrza pałacu… Wychodzimy na taras, skąd rozpościera się cudowny widok na Góry Złote, Bardzkie i Masyw Śnieżnika, czyli dawne dobra Marianny. Kaskadowe tarasy w ogrodzie wciąż stoją w ruinie, jednak można sobie wyobrazić, jak pięknie musiało tutaj być, gdy płynęła w nich woda i szumiały fontanny.

Po zwiedzenia wnętrz warto iść na spacer po parku. To rozległy, piękny teren – za czasów Hohenzollernów w parku żyły wolno dzikie zwierzęta - bażanty, sarny, jelenie... Do rodzinnego mauzoleum dotrzemy żółtym szlakiem po przejściu ok. 3 km. Są tu punkty widokowe, jeziora i stawy, altany, fontanny. Jest też dawny sad, w którym pałacowy ogrodnik wyhodował odmianę jabłek nadającą się do uprawy na terenach podgórskich Albrechtsapfel, kiedyś bardzo popularną w tym regionie. Dziś odmiana jabłoni "Książę Albert Pruski" znajduje się na liście produktów tradycyjnych.

Przy zakupie biletów do pałacu koniecznie weź mapkę ze ścieżkami i trasami po parku. Niebieską trasę można pokonać z wózkiem dziecięcym.


Jeszcze więcej inspiracji na wycieczki w nietuzinkowe miejsca Dolnego Śląska!

Zobacz "Mój nieoczywisty Dolny Śląsk" - interaktywny przewodnik, z dokładnymi lokalizacjami setek miejsc, mapami, wskazówkami, poleceniami noclegów i gastro oraz mnóstwem ciekawych historii.

Mój nieoczywisty Dolny Śląsk
Mój nieoczywisty Dolny Śląsk

Pałac Kamieniec Ząbkowicki - mapa parku
Pałac Kamieniec Ząbkowicki - mapa parku

Informacje praktyczne

Pałac można zwiedzać codziennie. Zwiedzanie z przewodnikiem rozpoczyna się co godzinę od 10.00 do 17.00, a bilety kupujemy 15 minut przed rozpoczęciem zwiedzania. Można kupić je w pałacowej kawiarni lub poniżej pałacu w punkcie informacyjnym działającym przy dawnym kościele ewangelickim (tzw. „Czerwony Kościół”).

Bilet normalny kosztuje 25 zł, a ulgowy 15 zł. Z Kartą Dużej Rodziny można kupić bilet ulgowy dla dorosłego.

Fanpage pałacu prowadzony jest regularnie i znajdziesz tam najświeższe informacje.

SilverMint blog książki o Mariannie Orańskiej
Jeśli interesuje Cię postać Marianny Orańskiej, polecam lekturę powyższych książek - korzystałam z nich podczas przygotowywania tego artykułu.

To Cię zainteresuje

Zobacz: Ziemia Kłodzka - gdzie nocować?


7 Responses

  1. Ha, byłem tak blisko, bo w Ząbkowicach, a na Kamieniec nie wystarczyło czasu. Teraz żałuję jeszcze bardziej 🙂 Mam nadzieję, że uda się wrócić.

  2. koza domowa
    | Odpowiedz

    Wspaniale zobaczyć, że na południu Polski takie obiekty są zadbane i ciągle jeszcze cieszą oko, są świetnymi atrakcjami turystycznymi. Tu, na Północy, wkraczający po wojnie Rosjanie i późniejsza polityka PRL niestety skutkowała ogromnymi zniszczeniami pruskich pałaców, dworków i pięknych posiadłości… dziś możemy oglądać w większości tylko ruiny. Cudownie, że Kamieniec jest w tak dobrym stanie!

    • SilverMint
      | Odpowiedz

      Niestety, jest tutaj też całe mnóstwo zniszczonych pałaców i dworów, o podobnej historii – Armia Czerwona + PRL… Kamieniec powoli, ale podnosi się.

  3. TosiMama
    | Odpowiedz

    Kusisz, żeby się spakować i od razu tam pojechać.

  4. mieszkaniec KZ
    | Odpowiedz

    Jest mała poprawka w artykule. Nie Władze Gminy Ząbkowice przejęły Pałac tylko władze Gminy Kamieniec Ząbkowicki.Pozdrawiam

Skomentujesz?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.