fbpx

Beskid Żywiecki z dziećmi – najpiękniejsza trasa na Rysiankę

with Brak komentarzy

Zastanawiasz się, gdzie ruszyć w polskie góry z dziećmi? Beskid Żywiecki! Mam dla Ciebie propozycję pięknej wycieczki:

  • bez tłumów na szlaku
  • za to z pięknymi widokami
  • z noclegiem w klimatycznym schronisku
  • i podziwianiem wschodu słońca

Do Beskidu Żywieckiego mam sentyment, więc artykuł może być ciut nieobiektywny. Cóż poradzę – kocham to miejsce!

w góry z dziećmi - Hala Rysianka
Hala Rysianka

Jak sprawić, by dzieci pokochały górskie wycieczki?

Uwielbiam góry o każdej porze roku. Letnie wędrówki to dla mnie najlepsza forma odpoczynku. Bardzo chciałam, żeby moje dzieci również złapały górskiego bakcyla. Na ich pierwszą poważną wycieczkę – bo z plecakiem i z noclegiem w prawdziwym schronisku – zabrałam je właśnie w Beskid Żywiecki.

Wybrałam trasę łatwą, z ładnymi widokami i ze schroniskami po drodze, które dają szansę na przerwę na lody i zbieranie pamiątkowych pieczątek. Ta trasa dla przeciętnego turysty jest do przejścia jak najbardziej w 1 dzień. W sumie jest to ok. 7 godzin marszu – niecałe 20 km. Jednak na pierwszy raz, z trójką dzieciaków (5-latka i dwie 7-latki) nie chciałam planować takiej wyczerpującej dla nich trasy.

Jeśli tylko pogoda Wam dopisze, będziecie zachwyceni tą wycieczką.

Przebieg trasy: Żabnica – Hala Boracza – Hala Lipowska – Hala Redykalna – Hala Rysianka (nocleg) – Romanka – Słowianka – Żabnica.

Taką trasę możesz zaplanować z dojazdem z miejsca zamieszkania na południu Polski. Np. wyjeżdżając ok. 8 rano z Wrocławia (290 km, 3h jazdy) około 11 możesz już wyruszyć na szlak.

Auto zostawiliśmy w Żabnicy Skałce, w pobliżu sklepu spożywczego. Tutaj znajduje się rozwidlenie szlaków.

Hala Boracza – beskidzki klasyk

Początkowo czarny szlak prowadzi drogą asfaltową, w górę potoku Studziańskiego. Po około 30 minutach dochodzimy do rozstaju – możemy dalej kontynuować wycieczkę drogą asfaltową, lub wejść pod górę w las i już po ok. 30 minutach dotrzeć do schroniska na Hali Boraczej. Tutaj robimy pierwszy przystanek na obowiązkowe jagodzianki.

Słynne drożdżowe bułki z jagodami rzeczywiście są pyszne, ale nie zawsze są dostępne. W tym starym schronisku o niezbyt ciekawej architekturze czas się zatrzymał. Zresztą jak i w pozostałych schroniskach, które będą na tej trasie. „Pani na Boraczej”, pamiętająca na pewno wiele górskich rajdów z „tamtych czasów”, nie zawsze jest miła, ale ma swój urok. Wszystko tak do siebie pasuje. Te stare skrzypiące ławy, boazeria, turyści grzecznie zamawiający dania i napoje w bufecie i ta nieco opryskliwa bufetowa, która głosem nieznoszącym sprzeciwu oznajmia, że „nie ma pierogów z mięsem, ruskie pan zje!” ?

Zjadamy swoje jagodzianki na trawie przed schroniskiem, podziwiając widoki na okolicę. Są piękne! Już tutaj można poczuć atmosferę górskiego szlaku i tego, że w górach jest to wszystko, co kochamy.

Jagodzianki na Hali Boraczej
Jagodzianki na Hali Boraczej
widoki z Hali Boraczej
widoki z Hali Boraczej
widoki z Hali Boraczej
podoba Ci się ten widok? Pobierz taką kolorowankę z mojej Biblioteki SilverMint
szlak na Halę Redykalną
Beskid Żywiecki

Dalej ruszamy szlakiem żółtym. Przy rozstaju odbija od niego szlak zielony na Rysiankę. My jednak nim nie idziemy, gdyż prowadzi on głównie przez las, a nas interesują piękne widoki. Dlatego wybieramy szlak żółty i po około półgodzinnym marszu osiągamy Halę Redykalną. Siadamy na kurtkach i robimy przerwę na batoniki i zdjęcia widoków.

Za chwilę zdobywamy pierwszy szczyt – Redykalny Wierch (1144 m n.p.m.).

Dalej, już całkiem łatwą, widokową ścieżką w ciągu godziny docieramy do schroniska na Hali Lipowskiej (1324 m n.p.m.). Jeśli jesteście już bardzo głodni, możecie zjeść tutaj obiad. Jedzenie jest bardzo smaczne i polecane przez turystów. Pyszne są placki cukiniowe. Po przybiciu stempli w książeczkach nasze niby-zmęczone dzieci nagle odzyskały siły, żeby poszaleć na mini placyku zabaw.

Hala Redykalna
Hala Redykalna
szlak z Hali Redykalnej na Lipowską
szlak z Hali Redykalnej na Lipowską
widoki w drodze na Lipowską
widoki w drodze na Lipowską
schronisko PTTK na Hali Lipowskiej
schronisko PTTK na Hali Lipowskiej

Hala Rysianka – najpiękniejsza w całym Beskidzie Żywieckim

Z Lipowskiej już kilka kroków – jakieś 15 minut przez las – do Hali Rysianki (1290 m n.p.m.). To miejsce, ze względu na przepiękny, rozległy widok nawet na Tatry (przy ładnej pogodzie), uważam za najbardziej urokliwe w całym Beskidzie Żywieckim.

Na bliższym planie, po lewej stronie, widać jak na dłoni Pilsko (1557 m n.p.m), a za nim Babią Górę (1725 m n.p.m.), które oczywiście od razu stają się celem naszych kolejnych wędrówek.

Obiadokolację zjadamy w Schronisku PTTK na Hali Rysiance. Tutaj też mamy zarezerwowany nocleg. W tym miejscu może słowo o schroniskowych cenach. Wspomniałam, że w schroniskach nic się nie zmieniło od zarania dziejów. Dotyczy to także cen. To znaczy, że dalej jest tak samo drogo, jak kiedyś ? Ale któż pożałowałby dziecku na schabowego po tak wyczerpującym dniu? ?

Nocleg w schronisku zarezerwowaliśmy z wyprzedzeniem. Dostaliśmy pokój 6-osobowy, z umywalką. 2 łóżka piętrowe, ku ogromnej uciesze córek i 2 dość krótkie łóżka pojedyncze, ku mniejszej radości rodziców. Ponieważ nie braliśmy ze sobą śpiworów, poprosiliśmy o komplet pościeli dla każdego. Koszt noclegu dla naszej piątki, uwzględniający moją schroniskową zniżkę, wyniósł 220 zł.

Widok z okna wart był każdych pieniędzy.

Podziwiamy nie tylko piękny Beskid żywiecki. Z okna naszego pokoju na najwyższym piętrze schroniska roztacza się panorama odległych Tatr.

Wiosną hala pokrywa się fioletowym dywanem krokusów. Obiecałam zabrać dziewczyny tutaj także wiosną, aby mogły to zobaczyć.

dzieci na Hali Rysiance
dzieci na Hali Rysiance
dzieci na Hali Rysiance
Miejsce mocy 😉
widok z okna schroniska
widok z okna schroniska
schronisko na Hali Rysiance
nasze okno na najwyższym piętrze

Beskid Żywiecki: w górach jest wszystko, co kocham

Najpiękniejsze w nocowaniu w górach jest to, że możesz podziwiać zachód i wschód słońca w przepięknej scenerii, w ciszy i spokoju. A takiego nocnego nieba, pełnego gwiazd, w mieście nigdy nie zobaczysz.

Po zakwaterowaniu zmieniamy więc górskie buty na japonki, bierzemy koc i rozkładamy się na trawie. Dziewczyny znów odzyskują energię (to po tych kotletach), biegają boso w dół i w górę hali, a my z kuflem piwa wspominamy dawne czasy.

Ranek następnego dnia zaczyna się wcześnie. Parę minut po 4.00 budzę córki, które momentalnie stają na nogach, gotowe wyjść podziwiać swój pierwszy górski wschód słońca. OK, najmłodsza nie poszła. Wymamrotała przez sen, że ona już widziała zachód słońca, a wschód to jest to samo, tylko z drugiej strony. Mądrość 5-latka jest godna podziwu.

Znów z kocami, tym razem do opatulenia się przed porannym chłodem, w bluzach włożonych na piżamy, wychodzimy przed schronisko i sadowimy się z córkami na ławeczce ciasno koło siebie. Nad Babią Górą widzimy już jasną łunę – to znak, że słońce zaraz wstanie.

Kilkuminutowy poranny spektakl podziwiamy w ciszy. Widzę, że dziewczynom bardzo się podoba i wcale nie chcą wracać do łóżek. A taki był plan, żeby jeszcze te 3 godzinki pospać… Gdzie tam, córki stwierdziły, że skoro już wstaliśmy, to chodźmy dalej, dalej w trasę, dalej w góry. Na to Pilsko, albo od razu na Babią. Niestety czas nam nie pozwala na kolejny nocleg w Beskidach. A poza tym, schroniskowy bufet otwierają dopiero o 7, a jak tu ruszyć w drogę bez kawy?

zachód słońca w Beskidach
zachód słońca w Beskidach
dzieci w Beskidach
Zabawy do późnego wieczora
w góry z dziećmi
Klapki na szlaku? Tylko wieczorem 😉
wschód słońca na Hali Rysiance
wschód słońca na Hali Rysiance – widok w stronę Babiej Góry
wschód słońca na Hali Rysiance
wschód słońca na Hali Rysiance – w oddali Tatry

Lasy Romanki pełne jagód

Dziewczyny dają się przekonać do pozostania jeszcze na Rysiance. Czekamy, aż najmłodsza córka wyśpi się, zjadamy jajecznicę, pakujemy plecaczki i już w pełnym słonecznym dniu ruszamy żółtym szlakiem w kierunku Romanki.

Przechodzimy przez Przełęcz Pawlusią i dochodzimy do rozstaju, z którego czerwony szlak odbija w dół. My kontynuujemy szlakiem żółtym, który wchodzi w las i zaczyna się podejście – najpierw na Martoszkę (1288 m n.p.m.) i na Romankę (1366 m n.p.m.). Ten poranny odcinek trasy pokonujemy w ok. 1,5 godziny.

Zbocza Romanki bardzo „wyłysiały” w ostatnich latach. Kiedyś nie było z tego szczytu żadnych widoków, rósł tutaj gęsty las. Zresztą partie szczytowe tej góry objęte są rezerwatem przyrody, który ma chronić właśnie fragmenty dawnej Puszczy Karpackiej. Drzew jest jednak znacznie mniej, las jest rzadszy, wszędzie pełno kikutów suchych drzew. To naturalny proces – zmiana drzewostanu. W rezerwacie stare drzewa leżą powalone, próchnieją, a wkoło nich wyrastają nowe. Bardzo dobra lekcja przyrody dla dzieci.

I świetna okazja do zanurzenia się w jagodziska, zafarbowania na fioletowo spodni, rąk i zębów.

Ze szczytu Romanki schodzimy szlakiem żółtym (i niebieskim). Jest to wąska i stroma ścieżka. Dzieci muszą uważać, by się nie potknąć o wystające korzenie. Miejscami jest naprawdę stromo. Znajdują więc odpowiednie kije, którymi pomagają sobie przy zejściu. Podejście tym szlakiem w górę byłoby dla nich na pewno męczące.

Zatrzymujemy się przy źródełku, skąd czerpiemy wodę do butelek. To kolejna frajda dla dzieci – pić wodę ze źródełka!

w drodze na Romankę
w drodze na Romankę
w drodze na Romankę
W drodze na Romankę
w drodze na Romankę
Na beskidzkim szlaku
z Romanki na Słowiankę
z Romanki na Słowiankę
z Romanki na Słowiankę
Z Romanki na Słowiankę

Burza na szlaku musi być

Coraz szersza ścieżka prowadzi nas w kierunku stacji turystycznej Słowianka. W sumie z Romanki do Słowianki idzie się z dziećmi około półtorej godziny.

Nie ma prawdziwej górskiej wycieczki bez porządnej ulewy na szlaku. Już od jakiegoś czasu obserwujemy nadciągające ciemne chmury. W pierwszych kroplach deszczu dochodzimy do Słowianki.

I jeśli czas w beskidzkich schroniskach zatrzymał się, to w stacji turystycznej Słowianka zatrzymał się najbardziej ?

To takie miejsce, gdzie zmęczony turysta może zagotować sobie wodę na kuchence, kupić czekoladę i piwo w miniaturowym sklepie, a w ostateczności przespać się na karimacie na schroniskowej podłodze.

Jesteśmy tutaj sami. Dzieci są zdziwione nieco tym miejscem, starymi plakatami na ścianach i ogólnie całym tym retro wystrojem. Deszcz bębni o dach drewnianej werandy, a my siedzimy, zjadamy lody, ciasteczka i co tam jeszcze pani miała w sklepie i czekamy, aż ustanie.

Letnie burze nadchodzą gwałtownie, tak też i mijają. Ruszamy więc w drogę powrotną czarnym szlakiem do Żabnicy. Dzieciom idzie się trochę ciężko, bo jest dużo śliskiego błota, ale dzielnie dają sobie radę. Mniej więcej w połowie drogi zaczyna się asfalt, a całość zabiera nam około godziny – łącznie z czasem na szukanie grzybów w lesie. Bo przecież po deszczu na pewno urosły.

Docieramy do zabudowań Żabnicy, do skrzyżowania, w pobliżu którego zaparkowaliśmy samochód. To już koniec naszej wycieczki. Ubłocone do kostek buty rozkładamy w bagażniku na folii i ruszamy w powrotną drogę do domu. Jak możecie się domyśleć, dzieci budzą się dopiero na autostradowych bramkach Wrocławia.

ciemne chmury nad Słowianką
ciemne chmury nad Słowianką
stacja turystyczna Słowianka
stacja turystyczna Słowianka
grzyby po deszczu ;-)
grzyby po deszczu 😉

Warto wiedzieć 

    • Szczegóły trasy
  • Noclegi

Nocleg w schronisku zarezerwuj telefonicznie, z wyprzedzeniem. Jeśli wybierasz się weekend, schronisko może chcieć od Ciebie zaliczki-przedpłaty. Do ceny noclegu dolicz koszt pościeli (8 zł / osoba). Licz się ze schroniskowymi niewygodami jak. np. okresowy brak ciepłej wody.

  • Odpowiednie obuwie

Zadbaj o odpowiednie buty dla dzieci. Nie, nie adidasy. Niech to będą dziecięce buty trekkingowe dobrze trzymające w kostce, sznurowane, z odpowiednią podeszwą, nieprzemakalne (przynajmniej przez jakiś czas). Wygodne! Nie kupuj dziecku butów przed samym wyjazdem. Kupcie je wcześniej i zróbcie w nich dłuższe spacery po parku czy po lesie.

  • Plecaki

Jestem zdania, że każdy powinien nieść swój plecak. Owszem, niektóre cięższe rzeczy może nieść rodzic, ale jednak dziecko powinno mieć swój plecaczek, dopasowany do siebie rozmiarem, z wygodnymi szelkami i bocznymi kieszonkami np. na małą butelkę wody.

W swoich plecakach dzieci niosły: małą butelkę wody, batonika, mus owocowy, szczoteczkę do zębów i mini-pastę, lornetkę, zwijany turystyczny ręcznik, klapki-japonki, koszulkę i bieliznę na zmianę, bluzę i cienką kurtkę przeciwdeszczową. Zmieściły się też książeczki turystyczne i małe lornetki. A także kamienie i szyszki.

Ty do swojego dodatkowo zabierz: ładowarkę do telefonu, nakrycia głowy, krem z filtrem i mini zestaw kosmetyków. Koniecznie apteczkę, a w niej: środek przeciwko insektom, tabletki przeciwbólowe, lek przeciwalergiczny, altacet, voltaren żel, plastry różnej wielkości i bandaż, małą buteleczkę octeniseptu lub wody utlenionej, pęsetę (używam jej m.in. do wyciągania kleszczy i drzazg) i chusteczki antybakteryjne. Pamiętaj o dokumentach i gotówce.

  • Mapa

Wycieczka górska bez tradycyjnej mapy? Tak, wiem, że masz GPS w komórce albo znasz trasę bardzo dobrze. Ale dziecko nie zna i nie ma GPS-u. Wybierając się w góry z dziećmi, wykorzystaj wspólny czas na edukację. Pokaż im szlak, którym idziecie. Wytłumacz, czym jest skala, i że jeden centymetr na mapie to tyle i tyle w terenie. Pokaż poziomice i skąd wiemy, że będzie pod górkę lub z górki. Opowiedz, dlaczego oznaczamy metry nad poziomem morza. Pokaż oznaczenia szczytów, schronisk, przełęczy. Dzieci uwielbiają mapy! Wszak każda mapa musi prowadzić do jakiegoś skarbu. Poza tym, na wycieczce rządzi ten, kto niesie mapę!

  • Książeczki GOT i Dziennik Turystyczny Wander Cards

Tak, książeczki GOT nadal istnieją, choć ich popularność bardzo spadła. Dalej można zbierać punkty na popularną, brązowe, srebrne i złote odznaki turystyczne. Co więcej, są odznaki dziecięce – wystarczy niewiele punktów, a dziecko może zdobyć swoją pierwszą odznakę. To doskonała motywacja dla małego turysty. Na stronie PTTK możesz dowiedzieć się więcej o tych odznakach.

Alternatywą jest książeczka z naklejkami Dziennik Turystyczny Wander Cards. Można ją kupić w niektórych schroniskach, np. na Hali Boraczej. Wkleja się do niej naklejki z różnych atrakcji turystycznych (nie tylko górskich). Tworzy ona zupełnie przyjemny, pamiątkowy dzienniczek – pamiętnik podróży. Oprócz wklejania naklejek, w książeczce jest miejsce na stemple lub rysunki. Dzieci zaznaczają, jak im się podobało w danym miejscu, z kim podróżowali, jaka była pogoda itp. Możesz zobaczyć stronę tego projektu tutaj.

Silvermint Dziennik Turystyczny Wander Book
Dziennik Turystyczny Wander Book
  • Bądź eko i ucz tego swoje dzieci

Wszystkie opakowania, które przyniosłeś ze sobą w góry, zabierz ze sobą na dół. Nie zostawiaj swoich śmieci w schroniskach i w koszach na śmieci przy szlaku. Turystów jest coraz więcej i niestety, sterty śmieci i koszty ich sprzątania rosną. Pokaż dzieciom, że każdy może przyczynić się do ochrony przyrody. Jeśli podczas wycieczki znajdziesz jakieś śmieci na szlaku i weźmiesz ze sobą na dół choć jeden z nich – szacun dla Ciebie! W podziękowaniu przyroda uśmiechnie się do Ciebie w najbardziej nieoczekiwanym momencie ?

w góry z dziećmi
Mapa to podstawa

Inspiracje dla Was

Jeśli górskie wycieczki jest dla Was tym co tygrysy lubią najbardziej, spróbujcie swoich sił w dwudniowym przejściu z dziećmi grzbietem Karkonoszy.

Polecam też piękny widokowo szlak z Czarnej Góry na Śnieżnik.

Zapraszam Cię także do przeczytania o innych moich pomysłach na weekendy z dziećmi:

Lubicie kolorowanki? Może masz ochotę na taką z górskim widokiem? – poznaj moje podróżnicze kolorowanki nie tylko dla dzieci. Jest wśród nich także ta inspirowana Beskidem Żywieckim…

Jesienią szczególnie polecam Ci te z grzybami jadalnymi, trującymi, a także liśćmi, które możecie zebrać na wspólnych spacerach.

Pobierz nowe kolorowanki podróżnicze
Pobierz kolorowanki

Skomentujesz?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.